Kocham, kocham, kocham... oplatać łańcuszkiem wszystko co się da :)
Choć w zasadzie głównie oplatam nimi bombki styropianowe, tak będzie i dziś.
O koleżance Kasi już Wam wspominałam przy okazji świątecznych zajączków.
Zaczęła tworzyć, robi to świetnie, założyła własną stronę na facebooku,
wymyśliła sobie własną nazwę i logo, które wykonał dla Niej syn, a nawet dał Jej
w prezencie pieczątkę z tym właśnie logo. Czyli rękodzielniczka "pełną gębą" :)
A mi od razu wpadł do głowy pewien pomysł, który postanowiłam zrealizować :)
Zaczęło się jak zawsze od styropianowej bombki, którą okleiłam szydełkowym łańcuszkiem
Potem przyszła pora na uszy. Wiem, wiem niezbyt podobne, ale i tak fajne :)
No i konkretne szczegóły, takie jak korona na głowie
Czy te oczy i okulary...
Czy wyszedł mi podobnie? Sami oceńcie.
Najważniejsze że Kasi się spodobał i wywołał uśmiech na Jej twarzy :)
Kotka tego zgłaszam na wyzwanie na blogu Od A do Z
************************************
No chyba nie myśleliście, że na tej jednej kocicy skończyłam? :)
W ruch poszła druga styropianowa bombka, tym razem większa
I powstał "on", elegancik
To jego kocie spojrzenie... :)
I w całej swej okazałości
Ten kotek powstał dla drugiej koleżanki z pracy, która chce zostać
rodziną zastępcza dla kotka. A dokładnie ma go Ona przekazać na aukcje,
z której dochód zostanie przeznaczony na pomoc dla zwierząt.
A ja Wam wszystkim życzę miłego dalszego weekendu :)