Może Ci się przyda?

wtorek, 20 listopada 2018

Album foto

Oj co ja się naoglądałam tych Waszych rożnych albumów...
Oj co ja Wam na zazdrościłam, że tak ładnie potraficie je robić...
A potem stwierdziłam, że  nie ma co siedzieć i wzdychać do komputera,
tylko trzeba brać się za naukę i ćwiczyć się w ich tworzeniu.

I dziś pełna dumy przedstawiam Wam mój pierwszy album :)

Album jest zrobiony z koper C5, pozginanych i poklejonych ze sobą.
Do tego okładka i podstawa albumu gotowa.

Jako, że jest zrobiony z kopert, to między każdymi stronami jest
miejsce na włożenie czegoś. Ja póki co umieściłam tam przekładki.

Samo sklejenie albumu sprawia mi najmniej problemu, gorzej potem
z jego wypełnieniem, czasami brakuje mi do tego wyobraźni.
Starałam się jak się dało, a jak mi wyszło ocenicie sami.

Strona  1

Strona 2

Strona 3

Strona 4

Jak widzicie, między każdymi stronami znajdują się te przekładki
Uwielbiam w takich albumach różnego rodzaju schowki i zakamarki,
dlatego też sama starałam się ich trochę tu umieścić.


Strona 5

Obdarowanej osobie się podoba, co mnie najbardziej cieszy.
A ja oczywiście będę tworzyć kolejne, żeby się wprawiać :)

Na koniec jeszcze dla Was filmik. Jakość nie będzie naljepsza
bo nagrana późnym wieczorem zaraz po zrobieniu go, a już rano
Mąż jadąc do pracy zabrał go ze sobą, żeby potem wysłać.
Nagrywany jedną ręką, bo drugą trzymałam aparat.
Ale to co najważniejsze i tak da się zobaczyć :) 


niedziela, 18 listopada 2018

Balon

Tak jak wspomniałam, zostały mi ścinki materiału od nauki szycia poduszki,
więc żeby się nie zmarnowały, zrobiłam z nich balon.
Na blogu Szuflada, trwa takie wyzwanie, które mnie zainspirowało.


Resztki materiału wcisnęłam w jakąś tam walającą się
po szufladzie połówkę bombki styropianowej.

Od tyłu podkleiłam klejem na gorąco

Żeby ładnie tą czaszę wykończyć, zrobiłam koronkową obwódkę

Jak już zauważyliście wbiłam w styropian dwa patyczki,
a do tego dorobiłam z kartonu małą gondolę

I tak powstał mój balonik.

Do gondoli trafiły kwiatki

Jeden wskoczył również na górę

Czasza jak widzicie wykończona sznurkiem

I balon gotowy!

Jeszcze tylko rzut oka na tył

I zabawa z balonem zakończona :)

sobota, 17 listopada 2018

Fotograficzny alfabet - Podsumowanie

Powiem Wam szczerze, że już tyle różnych zabaw prowadziłam,
samych fotograficznych było sporo, ale dopiero przy tej zabawie
jakoś tak dziwnie smutno mi się zrobiło gdy się skończyła...


Czy uwierzycie, że zabawa trwała przez pół roku?
Pierwszy post pokazał się 12 maja, a dziś będzie ostatni :)

Zawsze jak jakąś zabawę wymyślam to zastanawiam się, czy w ogóle
ktoś chętny się na nią znajdzie. Liczyłam chociaż na 5 osób, a bawiło
się nas łącznie aż kilkanaście, co mnie niezmiernie cieszyło.

Drugą wielką radością dla mnie było to, w jaki sposób tą zabawę odbierałyście.
Często w mailach, czy czasem w komentarzach pisałyście, jaka to super zabawa,
ile sprawia Wam radości szukanie tych wyrazów i robienie zdjęć na daną literkę.
Okazuje się, że bawiły się całe rodziny. To cudowne! Wymyślając tą zabawę nawet
przez myśl mi nie przeszło, że może ona okazać się dla Was taka fajna, a dla nie których
nawet i potrzebna, pozwalająca choć na chwilę zapomnieć o problemach dnia codziennego.

Super mi się czytało, gdy pisałyście jakie myśli Wam przyświecały przy wyborze
takiego a nie innego zdjęcia. Albo że miałyście do wyboru dwa i teraz czekacie jakie
było moje, czy dobrze wybrałyście, czy źle? Ciężko było w moje trafić, tym bardziej
że ja sama do końca nie wiedziałam co będzie. Tak było między innymi z huśtawką.
Od wielu tygodni zdjęcie czekało na swoją literkę, a gdy przyszło co do czego to
ja  nagle zmieniłam zdanie i wstawiłam zdjęcie śmietnika, tak zmiany były częste :)

Ale była jedna osoba, której udało się raz trafić w komplet moich zdjęć, a jest
to Splocik z kompletem zdjęć na literkę "I". Gratuluję, bo to nie lada sztuka.
Postanowiłam Cię za to nagrodzić choć takim skromnym upominkiem :)

Kolejne osoby jakie zasługują na wyróżnienie to dziewczyny,
które nie opuściły ani jednej literki w zabawie.
Gratuluję Wam wytrwałości i że się przy żadnej literce nie poddałyście.
Dla Was za to przygotowałam takie malutkie upominki :)


El.

To teraz pora na najważniejsze, czyli ogłoszenie zwycięzcy zabawy.
Poniżej tabela wszystkich Waszych wyników


I jest mi niezmiernie miło ogłosić, że najwięcej punktów zdobyła Splocik.
Kochana gratuluję Ci serdecznie, dla Ciebie ta oto nagroda w podziękowaniu. 

I tak jak tydzień temu napisałam, postanowiłam nagrodzić jeszcze jedną osobę.
A została Ona wylosowana przez mojego Męża spośród tych osób,
które wysłały mi zdjęcia na minimum 20 literek. A zwyciężczynią jest...


Karolinko kochana, gratuluję Ci serdecznie, dla Ciebie również jest nagroda

I to już koniec zabawy. Fotograficzny alfabet przechodzi do historii i będzie
już tylko miłym wspomnieniem. Znając mnie, pewnie znów coś wymyślę, ale
dopiero po nowym roku, wcześniej nie dam rady, choć już mnie o to pytacie.
Zapytam więc i ja. Czy ma to być jakakolwiek zabawa polegająca na robieniu
przez Was zdjęć, czy może jednak wolicie taką z nutką rywalizacji i punktacją?
Śmiało napiszcie, w końcu te zabawy są dla Was :)

Bardzo Wam DZIĘKUJĘ za te pół roku wspólnej zabawy!

piątek, 16 listopada 2018

Diagnoza potwierdzona - to szaleństwo!

Już łapiąc się za zrobienie chusty, wiedziałam że jestem nienormalna,
a teraz to już jestem pewna na 100% że jestem szalona, a to szaleństwo
jest w najgorszej postaci. Nie ma już dla mnie żadnego ratunku :)

Na blogu DIY pojawił się nowy cykl - Akademia Szycia II

Ci co mnie znają, to już wiedzą, że do szycia to ja mam dwie lewe ręce.
Owszem potrafię podwinąć spodnie... ale na tym się moje umiejętności kończą.
Więc gdy zobaczyłam, że będzie można nauczyć się szyć to się ucieszyłam.

Gorzej, gdy chwilę później zobaczyłam co jest do uszycia, a była to poduszka,
patchworkowa i jeszcze do tego okrągła. No przecież dla osoby takiej jak ja
to jest rzecz niemożliwa do wykonania. Ale czy na pewno....?


Ja, jak już wcześniej ustaliłam, szalona kobieta stwierdziłam, że dam radę.
Pojechałam więc przy najbliższej okazji do sklepu i kupiłam jakiś materiał,
bo oczywiście jak nie szyję, to w domu nic nie było, i zabrałam się do rzeczy.

Ale już od samego początku zaczęły się trudności. Na początku cyrkiel.
Poduszka miała mieć promień 22,3cm, mój zwykły szkolny cyrkiel takiej
rozpiętości niestety nie miał, miał tylko 16cm. Mówię trudno, będzie mniejsza.
Zaczynam rysować kółko i... plastikowy cyrkiel się rozleciał, a tu na złość
sobota wieczór, potem niedziela i wolny poniedziałek bo 12 listopad.
Więc żeby pobiec kupić nowy musiałam czekać aż do wtorku.

W końcu się udało, rozrysowałam sobie wszystko co trzeba
i nie pozostało mi nic innego jak wziąć się za zszywanie.

I tutaj przyznaję się bez bicia, że chciałam sobie zrobić szybciej,
a zrobiłam sobie gorzej i wydłużyłam czas pracy podwójnie.
Pokazane było żeby odmierzyć ranty i wszystko wyciąć równo,
ja natomiast wyrysowałam części właściwe a ranty obcięłam na oko.
Gdybym zaczęła je od razu zszywać przykładając jeden do drugiego
pewnie nie trafiłabym w linie właściwe i wyszło by krzywo, zaczęłam
więc każdą jedną część przyszywać ręcznie po linijkach

A dopiero potem gdy już było wszystko dobrze
przejechałam jeszcze raz porządnie maszyną do szycia.
Tutaj już wszystkie przygotowane części po maszynowym zszyciu

Dalej więc porządnie się trzymałam wytycznych,
ponacinałam i poprasowałam jak należy

I pozostało już tylko połączenie wszystkich elementów.
Oczywiście najpierw ręcznie, a dopiero potem maszynowo.

Cały czas się zastanawiałam, czy to mi w ogóle jakoś prosto wyjdzie.
I o dziwo wyszło na prawdę fajnie, ja jestem w szoku że tak potrafię :)
Z racji tego że podusia ma mniejszy promień niż w zadaniu
zrobiłam z mniejszej ilości części bo tylko 12, a nie 20-tu.

I jeszcze tylko doszyć tył i podusia gotowa do wypychania

I o ile przy z szyciu udało mi się to koło jakoś zachować,
tak nie wiem dlaczego po wypchaniu nijak to okrągło
wyglądać nie chce. Guziczek na środek i Ta dam!

No powiem Wam, że jestem w szoku, że dałam radę ją uszyć.
Raczej nigdy więcej się na taki okrągły projekt nie porwę,
ale spróbowałam i jestem z siebie dumna :)

A moje szaleństwo trwa nadal. Z resztek materiału powstała kolejna rzecz,
o której już za kilka dni, a teraz siedzę nad kolejnym projektem.
I to wszystko są zabawy "dodatkowe" czyli poza tymi na które się zapisałam
i robię przez cały rok. A przecież za chwilę są święta i trzeba pomyśleć
o najbliższych. O matko, kiedy ja to wszystko zrobię? :)