I nie ma się co dziwić w końcu to listopad...
Choć u nas wczoraj spadł pierwszy śnieg i przez chwilę
było fajnie biało, samochody i chodniki pięknie zasypane.
A potem zrobiła się z tego już tylko chlapa, za to dziś
przez cały dzień mieliśmy piękne słońce, ach ta pogoda :)
Ale nie ma co narzekać, bo szkoda na to czasu i naszej energii.
Bo tego co się dzieje na dworze nie jesteśmy w stanie zmienić.
Trzeba więc się cieszyć tym co mamy, choćby takimi pięknymi widokami...
My z Intusiem robimy sobie długie spacery w tej pięknej scenerii
A że zima idzie, to znosimy z lasu drewno na opał :)
W domu też nam kilka listków opadło...
A także i żołędzie :)
Czyż jesień nie jest piękna....?
I tym optymistycznym akcentem dziś się z Wami żegnam,
życząc miłego tygodnia. A na koniec jeszcze troszkę dobroci :)
Agatko, dzięki jeszcze raz za przepis :)
***********************************
A już na sam koniec jeszcze kolejne książki,
które zwiększając moją pulę przeczytanych w tym roku
Alex Rogoziński - Ukochany z piekła rodem - 272 strony
Eve Makis - Listy pachnące tymiankiem - 320 stron


























































