wtorek, 14 września 2021

Tort rocznicowy

Pierwsze dni września spędziłam na tworzeniu prezentów

i kartek na 20-tą rocznicę ślubu mojego Brata i Bratowej.

Właśnie z tej imprezy wróciłam więc teraz mogę te rzeczy pokazać.

Dziś pokażę Wam tort jaki "upiekłam" dla jubilatów.

 

No bo przecież wiecie, że u mnie normalnie być nie może.

Mogłabym włożyć prezenty w torbę i tak wręczyć, ale nie...  :)

Wpadłam na pomysł, że zapakuję to wszystko w kartony.

Mój kochany, niezawodny Mąż, przyniósł mi taki komplet


Świetnie mi pasował jeden na drugi


 Oczywiście w każdym jednym kartonie znajdowały się jakieś prezenty.

Ja Wam zdradzę tylko jeden, na wymiar którego sama sobie docięłam tekturkę,

tak żeby idealnie mi do niej pasowały te kieliszki i wino


Każdy jeden karton został oklejony tapetą, a potem wszystkie sklejone razem


I się zaczęło ozdabianie


Serduszko z haftem, to dzieło jednej z Was, kojarzy mi się z Bożenką,

ale pewności nie mam. Jest to kolejna rzecz wykorzystana po mojej Mamusi.

 Białe koroneczki robiłam sama przy użyciu pasty strukturalnej

 

 Na samej górze umieściłam cyfry


Potem w ruch poszły sztuczne kwiaty i kilka innych drobnych rzeczy,

które posłużyły mi do wykończenia tortu. W efekcie końcowym wyglądał tak:


czwartek, 2 września 2021

Challenge nr 2 - Znaczki

 Wspomniałam już, że razem z dwoma koleżankami Kasiami

postanowiłyśmy sobie robić co miesiąc własne wyzwania.

Oczywiście główną wytyczną wymyślamy na przemiennie.

W tym miesiącu Kasia dała nam do wykorzystania takie oto

zrobione przez siebie własnoręcznie znaczki :)


I jakoś tak wyszło, że każda z nas wybrała inny komplet.
 
Sama pomysłodawczyni wybrała znaczki z lawendą , które wykorzystała
 
na tym ślicznym tagu. Jest nawet buteleczka z prawdziwą pachnącą lawendą :)
 

Druga Kasia wybrała znaczki o tematyce morskiej. Zrobiła piękna morską kartkę,
 
a do kompletu zrobiła kopertę, na której to właśnie te znaczki umieściła 
 

Ja natomiast wybrałam znaczki z motylkami i zrobiłam z nich zakładki do książek.


No dobrze, na aż taką łatwiznę nie poszłam i zakładki dostały swoją oprawę :)
 
 
Znalazłam pasujący mi papier z Lemoncraft, bo z książką. Pobawiłam się pieczątkami
 
i moją nową "zabawką", która jest na prawdę udanym zakupem czyli platformą do stemplowania.


I tak powstała kartka, w której schowane są wszystkie 4 motylkowe zakładki.
 
Jedna z nich jest schowana na wierzchu kartki...


A pozostałe 3 mają swoje miejsce w środku


A tak wyglądają wszystkie trzy prace razem

 
 Teraz tak patrzę i widzę, że jedna Kasia poszła w fiolety, druga w niebieskości,
 
 a ja swoją praca połączyłam obie, bo mam niebiesko-fioletową :)

 
Znam już wytyczne na wrzesień i bardzo przypadły mi do gustu,

więc trzeba będzie pomyśleć nad stworzeniem kolejnej pracy :)
 
************

A jak już jestem przy zakładkach to pokażę Wam jeszcze jedną zaległą,
 
którą zrobiłam już ponad pół roku temu i gdzieś się zawieruszyło jej zdjęcie :)

piątek, 27 sierpnia 2021

Koniczynki

 Jakiś czas temu chwaliłam się pięknymi koniczynkami jakie dostałam

od mamy mojej koleżanki z pracy :)


Przesadziłam je w swoją skrzynkę balkonową.
Tak wyglądały zaraz po przesadzeni
 

Tak kilka dni później

A tak jeszcze później :)
 

Mają piękne kwiatki


I wiecie co?... Była też wśród nich jedna koniczynka czterolistna:)
 

Postanowiłam jakoś się odwdzięczyć za ten super prezent
więc zrobiłam breloczek, który widzieliście już wcześniej


A także koszyczek z mydła, oczywiście z koniczynkami :)




Miłego weekendu Wam życzę!

piątek, 20 sierpnia 2021

Bodi w kokonku

 Na ostatnią chwilę, 5 minut przed północą wrzucam ostatnią

zrobioną przeze mnie rzecz, na zabawę u Izuni.


Udało się, choć do końca nie byłam pewna czy zdążę :)

A jak brzmi moja interpretacja tego zdjęcia?


Otóż Bodi, to nazwa pewnego ciemnoskórego plemienia,

przez wiele osób, potocznie nazwanych ludźmi czarnoskórymi.

I tak mi się od razu skojarzyło, że ja też "Czarna" w sensie dama.

Wzięłam więc włóczkę o której wiele osób zapewne słyszało...


I zaczęłam robić chustę

Tutaj możecie zobaczyć jak się zmieniały kolory


Kokonek był gotowy, to znaczy sama kolorów nie wybierałam.

I początek był ekstra, ale w tym jednym miejscu nie bardzo mi się

to przejście podoba, zbyt gwałtownie "dodana" jasna nitka.


Aczkolwiek całość fajnie wygląda i z chusty jestem zadowolona :)

 

Zostało mi jeszcze trochę włóczki, więc dorobiłam sobie chwosty


A tutaj już efekt końcowy.


Mój kochany Bratanek użyczył mi swoich pleców, żeby pokazać

chustę w całej rozciągłości, bo ja mam za krótkie łapki :)


Motek miał 1000 metrów, część jego użyłam do innych celów,

o czym kiedy indziej, a mimo to wyszła całkiem duża, jak dla mnie idealna :)

A tutaj ja, czyli ta "Bodi" w kokonku :)