niedziela, 30 sierpnia 2026

Balkonowe dodatki

 Na początek serwetki zrobione z włóczki


 Były mi one potrzebne do zrobienia wiszących dekoracji.
Usztywniłam je i nakleiłam na nie sklejki z napisami

 
Po czym rozwiesiłam je w różnych miejscach na balkonie


*****************************************************

Drugą rzeczą jaką zrobiłam była nowa osłonka na kwiaty.
Poprzednia była zrobiona z jakiegoś zdobycznego ortalionu i niestety ale się zniszczyła.
Teraz uszyłam ją ze specjalnego wodoodpornego materiału, może wytrzyma dłużej.
Szkoda tylko, że nie było go w kolorze czerwonym, jest szary, dopasowany do koloru balustrady.

 
 ************************************************
 
 I trzecia nowa rzecz na balkonie, to moskitiera. Stara się już zużyła, więc jest nowa.
Żeby ją trochę wydłużyć i "obciążyć" zrobiłam jej na dole szydełkową koronkę.
Wzór zrobiłam taki sam jak mają serwetki, tak do kompletu :)
 

 ******************************************************

To były dodatki materiałowe, a potem wzięłam się za dodatki drewniane.
Zacznę od tego, że rękoma i nogami broniłam się przed "kratami" na balkonie,
ale niestety po kolejnym roku, gdzie przez gołębie mój balkon wyglądał tragicznie
i nie dało się na niego normalnie wyjść ani na nim posiedzieć, bo wszystko było totalnie
zapaskudzone, poddałam się i zdecydowałam się założyć siatkę.
Dół miałam już zrobiony rok wcześniej teraz przyszedł czas na górę...

Jak powstawał nasz balkon możecie zobaczyć tutaj.
A jak wyglądał później możecie zobaczyć tutaj
W każdym bądź razie przedtem była tam taka prosta pergola


Ja , jak to ja, wykombinowałam sobie, że zamiast wieszać siatkę na całości,
czyli od ściany do ściany. Ja sobie ją przywieszę od pergoli do pergoli.
W tym celu musiałam to moją pergolę jakoś "poszerzyć".
Dokupiłam więc kolejną i poprosiłam Męża o przycięcie do potrzebnych mi rozmiarów.
Po czym zrobiliśmy z tych części narożnik i dokręciliśmy do starej pergoli.
Dokupiłam sobie haczyki i rozciągnęłam siatkę od kratki do kratki.
 


 Te haczyki to specjalnie, tak, żebym w razie potrzeby mogła siatkę odpiąć,
by mieć swobodny dostęp do sadzenia kwiatów, czy zakładania osłonki przeciwdeszczowej
 

 Do tego jeszcze mała ozdoba, oczywiście czerwona i ten kącik już gotowy :)
 
 
**************************************************

Dokupiłam nowe palisady i pergole i zarówno wszystkie stare jak i nowe zabejcowałam.
Trochę tego było, ja pokażę tylko małą część :)
 

 Palisady posłużyły mi do obudowy donic, które potem zobaczycie na zdjęciach.
Natomiast co do pergoli, to uśmiechnęłam się do Męża o taką konstrukcję :)
 

 Zawsze marzyła mi się arkada przy wejściu na balkon i teraz mam :)
Obcięte resztki tez wykorzystałam (wiadomo, nic nie może się zmarnować)
i przykleiłam na ścianie niżej, pod ta arkadą, co daje fajny efekt całości
 

 *****************************************
 
Zakupiłam też cienką wykładzinę i wyłożyłam nią parapety, Raz że donice mi
nie rysują parapetów, a dwa że łatwiej posprzątać, wystarczy odkurzyć.


Reszta jaka mi została, poszła na podłogę pod inne rośliny.
Dokupiłam też taką samą w zielonym kolorze i wyłożyłam pozostałe parapety
od kuchni i pokoju, bo niestety tam też gołębie mocno mi napaskudziły,
nie szło już tego domyć. Stwierdziłam, że łatwiej mi będzie raz w roku wymienić
wykładzinę na nową, niż ciągle walczyć z czyszczeniem tego parapetu.
O dziwo, wykładzina leży tam już kilka miesięcy i nawet nie jest brudna....
 

 **************************************************
 
Kiedy zrobiłam to wszystko, mogłam zacząć myśleć o roślinach.
Ja mam balkon bardzo mocno nasłoneczniony, jest na nim bardzo gorąco,
więc niestety, ale jest problem z utrzymaniem roślin. Dlatego teraz
na balustradzie sadzę komarzyce, bo tylko one mi się tam ładnie utrzymują.
 



 **********************************************

Potem pojechaliśmy z Mężem do szkółki i kupiliśmy pozostałe rośliny
 

 Rok temu zakupiłam przez internet hortensję pnącą, taką żeby obrosła mi pergole.
A do tego jaśmin i clematis, które niestety przyszły w bardzo złym stanie.
Jaśmin nie przeżył :( a clematis był tak słaby, że nie wiedziałam czy odżyje.
Dałam mu szansę, wsadziłam do donicy, dla pewności dosadziłam mu jeszcze dwie
nędzne gałązki winorośli, z nadzieją że cokolwiek przeżyje i będzie tam rosło.
I o dziwo, obie roślinki na razie dają radę :) (tutaj clematis już trochę odchowany)
 

******************************************

Z kolei hortensja wyglądała całkiem ładnie. Zimę też ładnie przetrwała.
Ale co z tego jak już drugi rok z rzędu w ogóle nie idzie w górę....?
 
Zeszły rok 


Ten rok


Przesadziłam ją więc w inne, mniejsze doniczki.
Nie patrzeć na doniczki, zdjęcia zrobione przed ich umyciem :)


 Natomiast tamte duże przeznaczyłam na winorośle.
I od razu inaczej... szybko zaczęły przyrastać i piąć się w górę...
 
 
 
 
 
 
 ******************************************
 
Oprócz tego mam bukszpan, trzmielinę i koleusa. Ta ostatnia pięknie wyrosła
 

 A także kocimiętkę, stoi przy stoliku, gdy tam siedzimy, to pięknie pachnie i ozdabia.
I jeszcze taka mała celozja, która stoi nam na stoliku :)
 
 
*********************************************
 
To są rośliny nowe, a oprócz tego mam jeszcze poprzednie, które są z nami od wielu lat.
Prawie 20-letnie winorośle, wieloletnie tuje, czy kilku letnia borówka
 

I na koniec jeszcze takie sztuczne,
jedyne które się tam o góry utrzymują, żywe nie dawały rady.


 *****************************************
 
Nie mogło też zabraknąć warzyw. W tym roku tylko pomidorki
 

 I szczypiorek. Tak się złożyło, że nie zrobiłam wcześniej im zdjęcia,
a szkoda bo było go mnóstwo. Załapała się tylko końcówka w małej doniczce.
 

*************************************************
 
 Myślę, że udało Wam się już wypatrzyć na zdjęciach opłotowanie :)
(dodałam je w różnych miejscach), jak i te dodatkowe obudowy z palisad.
 

No ale niestety, w życiu nie może być za dobrze.
Dzięki siatce pozbyłam się gołębi, za to zaroiło mi się od mrówek....
Mam je praktycznie w każdej doniczce, jak się ich pozbyć?
 



 ********************************************************
 
 Oczywiście nie zapomniałam o moich małych przyjaciołach, czyli ptaszkach.
Gołębie już nie wlecą, ale wróbelki i sikorki nie będą z tym miały żadnego problemu.
Palisady mają duże kratki i tamtędy sobie swobodnie wlatują i wylatują.
 
U góry wiszą specjalne koszyczki na kule dla ptaków.
Mają też swój karmnik i to taki ze światełkiem w nocy :)
 


 Karmnik chwilowo stoi na balkonie, ale docelowo będzie wisiał na zewnątrz.
Już tam wisiał przez jakiś czas, ale pod ciężarem zaczął się przechylać i karma wypadała.
Muszę wymyślić jakąś mądrą podpórkę , którą przymocuje do balustrady i wtedy tam wróci.
 

 Do tego jest też specjalne poidełko dla zarówno dla ptaszków,
jak i dla pszczółek czy innych owadów
 


 ***********************************************
 
No i na koniec jeszcze lampki. Uwielbiam światełka wszelakie.
Mam ich sporo zarówno w domu, jak i na balkonie :)
 
Jedne są przy arkadzie, te są na baterie, włączam kiedy potrzebuję
 

 Dwie duże latarenki na prąd, jedna wisząca, druga to kinkiet
 
 
Teraz dokupiłam sobie kolejne latarenki, stojące, te są solarne


Mam też lampeczki wiszące, również solarne.
Tylko do nich dochodzi mało słońca, więc wieczorem świecą krótko


I do tego jeszcze dwa sznury lampek solarnych, jedne u góry, drugie na dole


To teraz te same lampki w wersji nocnej :)





********************************************

 No to na koniec spojrzenie na całość balkonu




 
************************************************
 
 A jak komuś jeszcze mało, to zapraszam na wirtualny spacer :)
 
Za dnia...

I wieczorem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuje wszystkim za komentarze.
Każde Wasze miłe słowo sprawia mi ogromną radość
i daje siłę i chęć do dalszego tworzenia :)