Dawno, dawno temu... czyli rok temu zaczęłam haftować bratki.
Ale wzór z którego korzystałam był tak niewyraźny, że na początku
jeszcze jakoś mi szło, a potem już kompletnie nic się nie zgadzało.
Do sprucia było za dużo, wyrzucić, skoro tyle już się wyhaftowało,
to szkoda, więc zaczęłam dalej robić po swojemu i jakoś wyszło :)
A potem ten haft został schowany do szuflady "na zaś" i został zapomniany.
Aż do teraz, kiedy to go wyciągnęłam i przerobiłam na małą podusię.
Przód poszewki
Koronka, którą sobie sama w trakcie wymyśliłam
Tył poszewki
A zapinana jest na guziczki
A tutaj już w pełnej okazałości :)
A teraz czas przejść do plenerów, czyli zabawy jaką znalazłam
na blogu Wyszykowane i na którą też zgłaszam tą moją podusię.
Jako, że robiłam ją na ostatnią chwilę, a sama jeszcze w weekend pracowałam,
to poprosiłam męża, żeby mi kilka zdjęć tej podusi w plenerze zrobił i oto one:
















