Teraz już mocno przystopowałam z ich tworzeniem, będę więc sporadycznie je pokazywać co jakiś czas. Bo na pewno coś tam sobie z nich od czasu do czasu powstanie :)
Ale to już chyba wszyscy wiedzą, bo w kółko to powtarzam. Uwielbiam te cudne kolory, ten szelest liści pod stopami. Nawet wiatry i deszcze nie są mi straszne, bo wystarczy że wtedy pomyślę, że wieczorem usiądę pod kocykiem, z kubkiem ciepłego kakao w ręce i z jakąś robótką lub dobrą książką i już jest mi dobrze. Czego chcieć więcej? :)
A ja tymczasem chciałabym Wam pokazać świeczniki jakie sobie zrobiłam. Poprosiłam Męża o przycięcie mi kilku deseczek i zbicie takiego kształtu
Sama zaś wzięłam słoiczki po jogurtach, świeczki i trochę sznurka, po czym zaczęłam je do tych deseczek przymocowywać
Jestem na etapie "pozbywania się" jak najwięcej ilości przydasi, bo już szafy tych wszystkich rzeczy nie mieszczą. Dlatego wyjęłam z zapasów wszystkie liście jaki mi do jesieni pasowały, do tego dodałam kasztany, żołędzie i inne dodatki i zrobiłam sobie te jesienne świeczniki :)
Lubię wszystko dekorować, nawet znicz na grób Mamusi udekorowałam kwiatkami w Jej ulubionym kolorze